300 tys. nowych tytułów miesięcznie

Analiza na reprezentatywnym zbiorze 50 tys. anglojęzycznych ebooków z oferty Amazona ujawniła, że w 2025 roku ponad 60 proc. z nich tworzonych / generowanych było z wykorzystaniem dużych modeli językowych. Chociaż dzięki "AI" rośnie liczba nowych książek, ich jakość spada, a publikacje identyfikowane jako (współ)tworzone maszynowo przyciągają znacznie mniej czytelników i mają niższe oceny niż książki napisane przez ludzi.
Raport AI and the Quantity and Quality of Creative Products: Have LLMs Boosted Creation of Valuable Books? (DOI: 10.3386/w34777, 2026) to interesujące ilościowe spojrzenie na wpływ dostępności dużych modeli językowych na rynek książki. Interesujące, bo obok próby oszacowania skali problemu maszynowo generowanych książek, autorzy badają efekt tak mocno rozszerzonej oferty na "dobrobyt" czytelników (consumer welfare).
Burza wokół wypowiedzi Tokarczuk o AI ma, jak się wydaje, raczej elitarystyczny charakter, bo dotyczy beletrystyki, i to tej z ambicjami. Rzeczywistość rynku książki jest jednak zupełnie inna, a wartość popularnych publikacji leży gdzie indziej niż w subtelnościach języka, eksperymentach formalnych czy głębokiej wrażliwości i oczytaniu autorów i autorek. Jeśli jest nią sprawny, a nawet generyczny styl, przejrzysty, łatwy w konsumpcji wykład oraz atrakcyjny temat, wykorzystanie dużych modeli językowych w pisaniu lub wsparciu pisania może być efektywne. Oto twarde dane z omawianego badania: najwyższy udział książek wytwarzanych przy pomocy AI rozpoznano w takich kategoriach jak "Podróże", "Komputery i technologie", "Biznes i pieniądze", także w książkach kucharskich i tych poświęconych zdrowemu stylowi życia. Między 2022 a 2025 rokiem liczba tytułów w kategorii "Podróże" zwiększyła się - dzięki zastosowaniu dużych modeli językowych - ponad dziewięciokrotnie!
Wpływ dostępności narzędzi AI na liczbę publikowanych ebooków (platforma Amazon, język angielski)
Patrząc więc z punktu widzenia odbiorców, a nie elitarystycznych debat o tym, co znaczy być autorem / autorką i czy użycie wsparcia maszynowego w twórczości literackiej jest uprawnione, książki wytwarzane przez AI są dziś normalną częścią oferty wydawniczej. Nie oceniam tego pozytywnie, podobnie autorzy raportu, chociaż oni - co akurat wydaje mi się bardzo cenne - dostrzegają pewien pozytywny wpływ takiej oferty na czytelników. Oto według nich dzięki ogromnej różnorodności oferty wydawniczej i niskim cenom książek AI, dobrobyt czytelników wzrosnąć miał o około 7 proc. w 2025 roku. Dobrobyt ten wyliczano za pomocą dość skomplikowanego algorytmu, który brał pod uwagę różnicę między potencjalnym wpływem oferty książek pisanych wyłącznie przez ludzi a wpływem oferty książek ludzkich autorów i tych, wytwarzanych przez modele językowe.
Nie ma sensu koncentrować się na tych 7 proc. - chodzi po prostu o pewną nadwyżkę wartości, która brać ma się z produkcji maszynowej. Że wytwarzane, a nie pisane książki oceniane są gorzej i gorzej też się sprzedają, ma znaczenie o tyle, że obniżają po prostu skalę wzrostu czytelniczego dobrobytu. Mimo wszystko w tej masowej produkcji znajdują się - jak czytamy - książki o “umiarkowanie wysokiej jakości”, która w przypadku kategorii takich jak “Podróże” czy “Biznes i pieniądze” wcale nie musi oznaczać literackiej czy nawet merytorycznej przeciętności. To one pracują na to, żeby masowy napływ generatywnych tekstów podnosił ogólną wartość oferty wydawniczej.
W raporcie znajdziemy też inną perspektywę: oto dzięki generatywnej AI ma obniżać się bariera wejścia na rynek książki. Jest to proces trudny do zmierzenia, ponieważ pomimo znaczącego zwiększenia się liczby dostępnych na Amazonie tytułów, ani instytucje zajmujące się rejestrowaniem praw autorskich (copyright registrations), ani operatorzy systemu ISBN nie sygnalizują radykalnego wzrostu nowych zgłoszeń. Jest to więc wielka zmiana na rynku książki, marginalna jednak z punktu widzenia jego profesjonalnych instytucji. Co oczywiste, także krytyki i nagród. Jak czytamy w podsumowaniu raportu
Chociaż udokumentowaliśmy, że sztuczna inteligencja ułatwia tworzenie treści wartościowych dla konsumentów, pozostaje pytanie, czy sztuczna inteligencja ułatwia tworzenie treści, które spotkałyby się z uznaniem krytyków lub innych elit kulturowych. Sukces komercyjny i znaczenie kulturowe to nie to samo, ale brak efektów na najwyższym szczeblu [tj. nieobecność książek generowanych maszynowo w profesjonalnym obiegu i krytyce literackiej - MW] sugeruje, że duże modele językowe są ograniczone, jeśli chodzi o tworzenie treści przeznaczonych dla elit kulturowych.
Książki wytwarzają z wykorzystaniem dużych modeli językowych przede wszystkim autorzy i autorki wchodzący dopiero na rynek. Ci, którzy zadebiutowali po 2022 r. używają maszynowego wsparcia w ponad 40 proc. swoich publikacji, osoby obecne na rynku przed premierą ChatGPT robią to tylko w ok. 10 proc. przypadków. Pod koniec 2025 roku na Amazonie pojawiało się prawie 300 tys. nowych anglojęzycznych tytułów miesięcznie (!), jednak nawet taka liczba nie była i wciąż nie jest w stanie podkopać starych hierarchii i znaczenia tradycyjnych instytucji, które porządkują rynek książki (profesjonalne wydawnictwa, krytyka, media książkowe).
Duże modele językowe, jak piszą autorzy raportu, “przyznają umiejętność pisania tym, którzy jej nie posiadają”. To jednak publikacje wytwarzane, promowane i sprzedawane w ramach “domowego rzemiosła” (cottage industry), nieprzekraczające granic dostępnych dla książek autorskich z profesjonalnym wsparciem wydawniczym i promocyjnym. To też publikacje raczej nieczytane, a na pewno już nierecenzowane czy wspominane w dyskusjach w poważnych mediach i w poważnych środowiskach.
Wszystkie te książki są jednak - o czym nie wspominają już autorzy opracowania - pośrednim efektem zinstytucjonalizowanej kradzieży, jaką firmy wydające czołowe modele językowe dokonują wobec twórczości, także literackiej. W raporcie znajdziemy na szczęście wątek o negatywnym stosunku twórców do wykorzystywania ich prac w trenowaniu modeli oraz etycznych kontrowersjach związanych z pracą z AI. Nie jest więc tak, że opisywany tu proces jest obojętny dla prawdziwych twórców.
Wydaje mi się, że patrząc z niepokojem na przemiany rynku książki i na negatywny wpływ narzędzi generatywnych na sektor kreatywny, powinniśmy wciąż pokładać nadzieję w instytucjach i hierarchiach, które wykształciły się tam w ciągu wieków. Nie zawsze da się je pozytywnie ocenić, wiele z nich wymaga odrzucenia lub przepracowania, wciąż jednak na rynku tekstów liczy się nie tylko tekst, ale też to wszystko, co powstaje i koncentruje się wokół niego. Wokół chałupniczych ebooków na Amazonie nie wytworzą się żadne instytucje i żadne hierarchie (poza hierarchią sprzedaży). Uznawanie, że “sztuczna inteligencja” nie tylko wywróci rynek książki, ale też podważa wartość ludzkiego autorstwa może być niepokojącym przejawem fascynacji “sztuczną inteligencją” właśnie. Doomerstwo AI to też forma hype’u technologicznego, bo nadajemy technologii wagę i potencjał, których w rzeczywistości nie ma.
Autor: redakcja
