W publicznej dyskusji o AI wyróżnić można silną i słabą narrację. Ta pierwsza zwraca uwagę mediów i pozwala pozycjonować się jako wizjoner lub mistyk, ale też ułatwia rozmywanie odpowiedzialności za działanie systemów sztucznej inteligencji i powiela marketing wydawców wielkich modeli. To opowieść o przełomach, nowych bytach i cywilizacyjnej przyszłości. Ta druga to domena akademików i nudziarzy z niszowych mediów, to pytania o dane, koszty, błędy, ograniczenia i stronniczość pozornie autonomicznych systemów....
Czytaj dalej
Pozytywnego wpływu "AI" w gospodarce specjalnie nie widać, slop zalewa internet, rosną ceny pamięci, a wytwarzane wielkim kosztem coraz większe modele nie są jakoś wyraźnie lepsze od swoich poprzedników. Nikt nie chce mieć centrów danych w swojej okolicy, a poglądy szefów wielkich firm z branży "sztucznej inteligencji" na politykę, kulturę i społeczeństwo oceniane są jako skrajnie upraszczające i solucjonistyczne (stąd właśnie pojęcie "software brain"). Mimo to boomerzy wydają się kochać AI, a LinkedIn wciąż wierzy w pozytywną rewolucję....
Czytaj dalej
Fotografia z okładki “Time” w jednym ujęciu streszcza główny problem dyskusji o sztucznej inteligencji. Proponuje się nam wizję bezkosztowej rewolucji technologicznej, napędzanej zdolnościami garstki wizjonerów, ale za tą wizją stoi system niewidzialnej pracy i eksploatacji twórczości, z którego wartość czerpią nieliczni....
Czytaj dalej
"Hype technologiczny jest wynikiem podwójnej spekulacji: finansowej, nakierowanej na pomnażanie zwrotów z inwestycji w ryzykowne przedsięwzięcia, oraz społecznej, w której firmy przyciągają uwagę inwestorów, obiecując przełomowy postęp technologiczny, mający zarazem pozwolić na wytworzenie się bezprecedensowych szans społecznych" - piszą Andreu Belsunces Gonçalves i Jascha Bareis w portalu Tech Policy....
Czytaj dalej