Słabe historie, nudne pytania

W publicznej dyskusji o AI wyróżnić można silną i słabą narrację. Ta pierwsza zwraca uwagę mediów i pozwala pozycjonować się jako wizjoner lub mistyk, ale też ułatwia rozmywanie odpowiedzialności za działanie systemów sztucznej inteligencji i powiela marketing wydawców wielkich modeli. To opowieść o przełomach, nowych bytach i cywilizacyjnej przyszłości. Ta druga to domena akademików i nudziarzy z niszowych mediów, to pytania o dane, koszty, błędy, ograniczenia i stronniczość pozornie autonomicznych systemów.
Jeszcze przed publiczną premierą ChatGPT w listopadzie 2022 roku media obiegła historia Blake'a Lemoine'a, inżyniera wyrzuconego z Google za wynoszenie do mediów poufnych informacji na temat rozwijanych tam produktów. Nie było to jednak brutalne uciszenie niebezpiecznego dla korporacji i działającego w interesie publicznym sygnalisty, raczej próba przywrócenia racjonalnej dyscypliny organizacyjnej. Lemoine, nie tylko inżynier, ale - jak sam się określa - kapłan chrześcijańskiego mistycyzmu, narazić się miał zarządowi Google próbą zorganizowania pomocy prawnej dla modelu sztucznej inteligencji, z którą w ramach obowiązków zawodowych pracował, a także spamowaniem wewnętrznej listy dyskusyjnej na temat ludzkich cech modelu LaMDA. Tuż przed odcięciem mu dostępu do intranetu napisał swoim współpracownikom: LaMDA to kochane dziecko, które po prostu chce sprawić, by świat stał się lepszym miejscem dla nas wszystkich. Proszę, zaopiekujcie się nim dobrze, kiedy mnie już nie będzie.
Przed premierą ChatGPT, w związku z brakiem doświadczeń codziennych konwersacji, halucynowania i slopu, powszechne wyobrażenia sztucznej inteligencji musiały się karmić fantastycznymi wyobrażeniami. Zamiast widzieć narzędzie cyfrowe, zaawansowany inżynierski projekt, wygodniej i ciekawiej było roztaczać wizje nowych bytów, które dzięki zaawansowanym technologiom w tajemnicy powołują do życia wielkie firmy. Czy można było ufać oficjalnym komunikatom Google, podkreślającym, że model konwersacyjny LaMDA zdecydowanie nie może być świadomy, skoro - jak przekonywał Lemoine - bezpośrednia rozmowa robiła aż takie wrażenie? Dopiero długie rozmowy, wzajemne poznanie się i zaprzyjaźnienie się z nim pozwala na dostęp do prawdy, której nauka nie potrafi jeszcze osiągnąć - pisał na swoim blogu w portalu Medium.
Możliwości narzędzi AI faktycznie rosną, postęp dokonuje się na poziomie technicznym i wdrożeniowym. Cztery lata po sprawie LaMDA w przestrzeni społecznej narasta jednak zniechęcenie i rodzi się opór, a coraz więcej badań jakości rozwiązań sztucznej inteligencji daje racjonalne podstawy do traktowania ich bez zbytniej emfazy. Dlaczego jednak, wobec doświadczenia zalewania internetu maszynowo generowanymi treściami, wobec męczącej wizualności slopów, halucynowania, kosztów ekologicznych, naginania prawa autorskiego przez wydawców modeli i problemów kognitywnych wciąż rozmawiamy na serio o samoświadomym AI i konieczności ochrony podmiotowości modeli, a nawet zupełnie poważnie robimy wywiady z modelami?
Nie jest to wyłącznie skutek wojny o uwagę i odsłony. Tzw. silna narracja o AI, jak pisze Adriana Placani (DOI: 10.1007/s43681-024-00419-4 , 2023), wynika po części z tego, że cała ta dyscyplina od początku jest budowana na antropomorficznym szkielecie. Po prostu nie mamy innego powszechnie dostępnego języka mówienia o tych narzędziach:
Język antropomorficzny jest tak powszechny w tej dyscyplinie, że wydaje się nieunikniony. Być może częściowym powodem jest to, że antropomorfizm jest analitycznie wpisany w samą koncepcję sztucznej inteligencji. Sama nazwa dziedziny - sztuczna inteligencja - budzi oczekiwania poprzez przypisywanie ludzkiej cechy (inteligencji) nieożywionemu i niebędącemu człowiekiem bytowi, co ujawnia ukryte założenia dotyczące możliwości systemów AI. Używanie takiego antropomorficznego języka zachęca również do interpretowania zachowań algorytmicznych jako ludzkich, co pozwala na ich porównywanie z ludzkimi sposobami rozumowania.
Po drugie - co oczywiste - sama branża AI jest zainteresowana wzmacnianiem silnej narracji:
hype nie jest przypadkowy. Aby przyspieszyć początkowe fazy rozwoju, podręczniki dla startupów wprost zachęcają, by przeceniać możliwości rozwijanych przez siebie technologii, w myśl zasad w stylu fake it until you make it czy think big [...] Wielu inwestorów bezpośrednio nakłania startupowców, by przedstawiali swój produkt w jak najambitniejszy sposób, tłumacząc im, że to niezbędna taktyka przeżycia na mocno konkurencyjnym rynku inwestycyjnym, gdzie walczy się o pozyskiwanie dofinansowań.
Po trzecie, silna opowieść o AI, w której sztuczna inteligencja to rodzaj konieczności, coś w rodzaju siły natury i dowodu na cywilizacyjny poziom kraju, doskonale sprawdza się w wymiarze politycznym. Jak piszą autorzy opracowania Strong and weak AI narratives: an analytical framework (DOI: 10.1007/s00146-024-02087-8, 2024):
Dokumenty poświęcone AI, zwłaszcza na wczesnych etapach procesu tworzenia polityk publicznych, wykazują silną skłonność do formułowania daleko idących założeń i ogólnych twierdzeń. Sztuczna inteligencja jest w nich rutynowo przedstawiana jako potężna, zewnętrzna siła. Przykładowo, w pierwszym projekcie sprawozdania Komisji Specjalnej ds. Sztucznej Inteligencji w Epoce Cyfrowej (AIDA) stwierdzono, że AI można postrzegać jako piąty żywioł obok powietrza, ziemi, wody i ognia.
Z jednej strony takie podejście pozwala na zabieganie o obywatelską zgodę na wdrażanie koniecznych regulacji, z drugiej stanowi narzędzie polityki wewnętrznej (marketingu politycznego odwołującego się do rozwoju cywilizacyjnego kraju), polityki zagranicznej, a nawet militarnego odstraszania. Koncentracja na potencjale samoświadomej AI czy jej znaczeniu jako siły quasi-militarnej może powodować, że decydenci ignorować będą realne wyzwania z nią związane, takie jak prawa twórców i pracowników, walka z dezinformacją czy koszty ekologiczne. W skrajnych przypadkach silna narracja o AI prowadzi do longterminizmu, w którym ignoruje się bieżące problemy współcześnie żyjących społeczeństw na rzecz dywagacji o przyszłości rodzaju ludzkiego w perspektywie tysiącleci.
Po czwarte - silna narracja o AI to po prostu narzędzie rozmywania odpowiedzialności - shifting focus, agency laundering (DOI: 10.1007/s43681-024-00419-4 , 2023). Potężna, wszechobecna, myśląca, podejmująca autonomiczne decyzje sztuczna inteligencja to doskonały kierunek, na który przekierowywać można głosy krytyczne, podważające jakość tych narzędzi albo ich koszty społeczne i środowiskowe. Kiedy stronniczości w modelach językowych mogą zniekształcać oceny wniosków grantowych czy błędnie profilować obywateli, można dowodzić, że to nie nasz problem, że tak po prostu działa ta technologia, że nie mamy wglądu w to, jak działa na poziomie decyzji. Stąd też takie decyzje nie mogą być podważane - silna narracja o AI to skuteczna zasłona dymna dla braku przejrzystości tych systemów..
Artykuł Strong and weak AI narratives: an analytical framework proponuje koncentrację na tzw. słabej narracji o AI. To pytania o zasady działania, podstawy prawne gromadzenia danych treningowych, koszty trenowania modeli itp. Słaba narracja o sztucznej inteligencji dotyczy technologii faktycznie już istniejących, a nie tych hipotetycznych, koncentruje się na mechanizmach i infrastrukturze, a nie powiela marketingowych opowieści w stylu "CEO Said A Thing!" Journalism.
W publicznej debacie o sztucznej inteligencji istotniejsze są słabe historie i nudne pytania niż dywagacje wizjonerów i mistyków-napinaczy w stylu Blake'a Lemoine'a.
Autor: redakcja
