Pisanie zdystansowane: proza multiwersum i dystans architekta

Luciano Floridi proponuje model tworzenia literatury, w którym składanie słów i zdań zostaje oddane maszynie, a autor przyjmuje rolę projektanta ram narracji i koordynatora wytwarzania tekstu. Choć upowszechnienie takiego podejścia może sprawić, że tradycyjny warsztat literacki stanie się kompetencją elitarną, a kreatywne myślenie oparte na języku znajdzie się w kryzysie, oczekiwać możemy demokratyzacji twórczości i nowych gatunków literackich.
Luciano Floridi to włosko-brytyjski filozof, założyciel Digital Ethics Center w Yale, wykładowca na Uniwersytecie Bolońskim i w Oxfordzie, badacz zainteresowany tematyką filozofii komunikacji i etyki cyfrowej. Przywołuję jego postać, wspominając też jego specjalizację, zanim zacznę omawiać opublikowany przez niego w czasopiśmie “Minds and Machines” artykuł. Praca Distant Writing: Literary Production in the Age of Artificial Intelligence (DOI: 10.1007/s11023-025-09732-1, 2025) jest bowiem nie tylko próbą rozpoznania problemu autorstwa wobec rosnących możliwości generatywnej “sztucznej inteligencji”, ale dość dokładnie wyrażoną propozycją nowego otwarcia w literaturze. “Pisanie zdystansowane” (distant writing) - tu oczywiste nawiązanie do koncepcji Franco Morettiego - ma być nowym modelem autorstwa, uruchamiającym kolejne zmiany w polu literackim, choćby przez powstawanie nowych gatunków czy przemiany podstaw krytyki literackiej.
Lektura wywiadu z Floridim pozwala szybko poznać podstawy jego punktu widzenia - jedną z nich jest e-kologiczne (e-nvironmental) podejście do świata, oznaczające m.in. konieczność rezygnacji z myślenia o pewnej wyjątkowości człowieka - nie tylko na rzecz zwierząt, roślin czy środowiska, ale także na rzecz bytów złożonych z elementów maszynowych (engineered artefacts). Czy to już nie jest groźny przejaw upodmiotawiania “sztucznej inteligencji”? Tego nie wiem, poczytam jeszcze prace Floridiego do kolejnej notki, jednak już teraz, po lekturze Distant Writing wiem, że jest to autor, który nie ma problemu z definiowaniem rewolucji i zmiany paradygmatów, wywoływanych oczywiście “sztuczną inteligencją”. Jak sam pisze,
pisanie zdystansowane to nie jedynie przejaw rozwoju technologicznego, lecz część fundamentalnej reorientacji filozoficznej, która zmusza do ponownego rozważenia tradycyjnych założeń na temat wyjątkowości człowieka w procesie twórczym.
Zobaczmy teraz, jakie mają być podstawy tej głębokiej zmiany.
Kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?
W czytaniu zdystansowanym u Morettiego
dystans [...] jest warunkiem wiedzy; pozwala on skupić się na jednostkach mniejszych lub większych od pojedynczego tekstu – na środkach stylistycznych, tematach, tropach lub gatunkach i systemach [Źródło: Przypuszczenia na temat literatury światowej, 2014]
Dobrym przykładem czytania zdystansowanego jest analiza korpusowa. Zamiast koncentrować się na jednym tekście (close reading), możemy zbadać ich tysiące albo nawet miliony. Pozwala to, z pomocą metod maszynowych, wyjść poza kanon, znaleźć wspólne cechy w rozproszonych źródłach, przygotować obszerną syntezę. Pisanie zdystansowane, jak przekonuje Floridi, to działanie odwrotne, odwrócenie kierunku zaangażowania obliczeniowego z analitycznego na kreatywny. Jeśli mówimy o twórczości literackiej, to w distant writing ludzki autor ma być projektantem i koordynatorem, zarządzającym narzędziami generatywnej sztucznej inteligencji, bezpośrednio wytwarzających tekst literacki. Człowiek proponuje modelom nowe wzorce, wdrażane później maszynowo w narrację.
Cechy czytania i pisania zdystansowanego
Floridi nie tylko zaproponował odwrócenie ról, ale też zaplanował przebieg całego procesu, który określił pojęciem wrAItingu 🤕:
etap planowania (conception and development), podczas którego autor rozważa sens skorzystania z metody pisania zdystansowanego wobec celów, jakie chce osiągnąć we własnej twórczości;
etap formułowania wymagań (requirements formulation), kiedy autor określa podstawowe ramy przygotowywanej narracji, takie jak styl, motywy przewodnie, katalog postaci i ich cechy oraz najważniejsze elementy fabuły;
inżynieria promptów (prompt engineering) – autor projektuje i przygotowuje zestaw poleceń dla modelu językowego, któremu zleci wygenerowanie tekstu;
wrAIting – generowanie tekstu na podstawie wcześniejszych założeń i wyrażonych w promptach ram narracji;
stopniowe dopracowywanie (progressive refinement), kiedy autor, analizując wytworzony tekst, poprawia go za pomocą kolejnych promptów, tak aby uzyskać zakładaną jakość tekstu. To autor decyduje, kiedy zakończyć ten etap (czasem jednak, o czym już nie pisze Floridi, efektem jest nie pełne, ale pragmatyczne zadowolenie);
walidacja i weryfikacja (validation and verification), kiedy autor sprawdza spójność i wiarygodność narracji, odrzucając halucynacje i nieścisłości. Może skorzystać tu ze wsparcia “sztucznej inteligencji”, ale – jak pisze Floridi – na koniec i tak niezbędny jest close reading;
kuratorowanie i montaż (curation and assembly) – sprawdzenie, selekcja i uporządkowanie wygenerowanych fragmentów w celu stworzenia spójnej całości, w razie konieczności ręczne modyfikowanie wybranych części tekstu.
Rozszerzona wykonalność
No dobrze, ale po co to wszystko? Czy nie są to (mniej więcej) standardowe punkty każdej pracy nad tekstem, rozszerzone pod wymagania, jakie pojawiają się przy korzystaniu z dużych modeli językowych? Floridi przekonuje, że nie chodzi tutaj o oddanie maszynie kompetencji ludzkiego twórcy, ale zastosowanie jej do zadań, których nie jest on w stanie wykonać w ramach tradycyjnej pracy:
distant writing umożliwia tworzenie narracji, które w innym wypadku byłyby niemożliwe lub trudne do przygotowania. Nie znaczy to, że autor nie może skutecznie użyć distant writingu do wygenerowania takich samych tekstów, które dałoby się stworzyć metodą close writing, ale że takie podejście nie pozwoli skorzystać z tego, co unikatowe w przyjętym procesie [generowania maszynowego - MW]. Podobnie jak distant reading, distant writing to problem rozszerzonej wykonalności (expanded feasibility), a nie tylko zwiększonej wydajności czy skuteczności, nawet jeśli to te ostatnie cechy są z pewnością kluczowym składnikiem sukcesu produkowania tekstów za pomocą LLM-ów (a crucial part of the success of the LLM-based production of texts).
Distant writing ma zatem otwierać nowe możliwości twórcze, na przykład pozwalać na projektowanie i generowanie za jednym razem setek spójnych ścieżek narracyjnych, co miałoby umożliwiać powstawanie nowych gatunków, takich jak literatura multiwersum. Oto zamiast, jak w tradycyjnie pisanej narracji, pokazywać jedynie ułamek świata przedstawionego i relacji między postaciami, można teraz tworzyć narracje równoległe albo przecinające się w wielu miejscach. Schemat fabuły staje się coraz bardziej skomplikowany, a wątki nieustannie się rozgałęziają. Granice możliwości mogą zostać przesunięte bardzo daleko
Jeszcze bardziej ambitne byłyby pełne “kwantowe narracje”, w których wiele stanów istnieje jednocześnie w superpozycji, przy czym niektóre elementy pozostają stałe w różnych wersjach, a inne się różnią.
Cóż, wiem jak to brzmi, ale wydaje się, że to po prostu idące już bardzo, bardzo daleko rozszerzenie perspektywy hipertekstowej. Dzieło takie ma być w koncepcji Floridiego złożone z wielu ścieżek i wariantów. Przykładowo, bohater drugiego planu w jednej wersji staje się głównym bohaterem, fabuła zmienia się, wciąż pozostając w ramach zbudowanego świata przedstawionego itp. Teksty takie z pewnością da się przygotować ręcznie, ale dzięki wykorzystaniu LLM-ów, skala zmienności i gęstość sieci połączeń między bohaterami czy wątkami może być zdecydowanie większa. Wobec nowej postaci tekstów, konieczne będzie rozwinięcie nowej krytyki. Design-intention criticism koncentrowałby się już nie na sprawności literackiej, jakości fabuły czy bogactwie świata przedstawionego, ale na podstawowych założeniach danego tekstu.
Pisanie zdystansowane ma również pozwalać na eksperymenty kontrfaktyczne w fabule, dzięki którym testować można by logikę i spójność narracji. Ta propozycja Floridiego wydaje mi się najbardziej interesująca i praktyczna, być może przydatna w redakcji tekstów close writing. Bez komentarza zostawię jeszcze inne zakładane efekty distant writing, np. demokratyzację pisania (obniżanie bariery wejścia w świat literatury dla osób z pomysłami, ale bez warsztatu) czy szybsze generowanie gotowych manuskryptów i skrócenie procesu wydawniczego.
Dystans architekta
Floridi zdaje sobie sprawę z wad swojej propozycji. W omawianym artykule pisze o kwestiach praw autorskich, choćby problemie przypisania autorstwa do maszynowo wytworzonych tekstów. Pisze o uśrednieniu językowym, ryzyku halucynacji i niespójności narracji, ale też o podważaniu relacji między umysłem a językiem w procesie maszynowego generowania tekstów. Pisanie można uznać nie tylko za efekt myślenia, ale też jego formę - jeśli składanie słów w zdania i zdań w narrację przerzucimy na maszynę, a człowiekowi zostawimy tylko zarządzanie ramami fabuły i stylem, możemy tracić zdolność do myślenia kreatywnego i głębokiego rozumienia. Szeroka dostępność LLM-ów i powszechność pisania zdystansowanego może też według Floridi doprowadzić do sytuacji, w której ręczne, samodzielne pisanie (close writing) stanie się umiejętnością elitarną. Korzystanie z narzędzi “AI” to też generowanie dużych kosztów środowiskowych.
Czytając ten artykuł starałem się ciągle mieć w pamięci, że Luciano Floridi jest przede wszystkim filozofem. Jego propozycja - tak ją będę traktować - ma wymiar bardziej filozoficzny niż praktyczny. Mniej chodzi tu o radykalną zmianę pola literackiego i tworzenia literatury, bardziej o relacje między ludzką kreatywnością a maszynowym wsparciem. Na dosłowne jej odczytywanie jakoś nie mogę się zgodzić, podążając zresztą w tym za uwagą Floridiego o rozbijaniu łączności między osobą a językiem, za pomocą którego się myśli i wyraża się własne emocje i doświadczenie. Tymczasem pisanie zdystansowane proponuje nam abstrakcję architekta, który nie ma ochoty brudzić sobie rąk budową.
Autor: redakcja
