Uruchomienie bloga zostało sfinansowane przez społeczność ❤️
Mecenasem bloga jest Fundacja Zakłady Kórnickie,
wydawca portalu historycznego Hrabia Tytus

Ciało ludzkie to zegar, ale zegar ogromny (1747)

Ciało ludzkie to zegar, ale zegar ogromny (1747)

Sam Altman porównał wychowanie człowieka do trenowania sztucznej inteligencji. To dalekie echo filozofii oświecenia, która wciąż kształtuje myślenie Doliny Krzemowej. Bańka AI przywołuje i odświeża dawne koncepcje człowieka jako maszyny. "Ciało ludzkie jest maszyną, nakręcającą własne sprężyny; jest to żywy obraz ciągłego ruchu" - pisał francuski filozof Julien Offray de La Mettrie w połowie XVIII wieku.

Podczas lutowego szczytu AI Impact 2026 w Indiach, Sam Altman wziął udział w niepozornej sesji pytań i odpowiedzi. Pewnie nikt nie poświęciłby jej wiele uwagi, gdyby nie kontrowersyjne wypowiedzi, jakich dopuścił się tam CEO OpenAI.

Na pytanie zadane na temat kosztów energetycznych trenowania modeli sztucznej inteligencji, m.in. wyższe ceny prądu czy zwiększone zużycie wody wokół centrów danych, Altman odparował, że wytrenowanie człowieka również zużywa mnóstwo energii, a więc - jak mamy sądzić - poddawanie w wątpliwość kosztów budowy modeli jest niesprawiedliwe.

Postęp musi mieć swój koszt, także w wymiarze indywidualnym. Wytrenowanie człowieka - jak cytuje to “The Atlantic”:

to jakieś 20 lat życia i całe jedzenie, które w tym czasie zjadasz, zanim staniesz się mądry. A to nie wszystko, potrzebna była jeszcze szeroka ewolucja stu miliardów ludzi, którzy kiedykolwiek istnieli, nauczyli się nie dać pożreć drapieżnikom i rozumieć naukę czy cokolwiek innego, żeby w efekcie mógł powstał ktoś taki jak ty. A potem ty bierzesz, no wiesz, bierzesz z tego co bierzesz.

Ta wypowiedź zbulwersowała opinię publiczną - “The Atlantic” piórem Matteo Wong przekonywał, że Altman traci kontakt z tym, co znaczy być człowiekiem (Sam Altman Is Losing His Grip on Humanity), bo przecież dzieci się wychowuje, a nie trenuje - to niebezpieczne zrównanie maszyn z ludźmi. Jak pisze Wong,

“trenować człowieka” - czyli żyć - to walczyć, akceptować możliwości porażek i robienia błędów przy poszukiwaniu zachwytu i piękna. Generatywna sztuczna inteligencja nie powstaje w ten sposób, jej celem jest sprawiać, żeby każde działanie było podejmowane natychmiast, efektywnie i bez wysiłku. Te narzędzia mogą nam służyć. Ale stawianie ich na tym samym poziomie co życie organiczne jest smutne.

To nie pierwsza z takich wypowiedzi Altmana. Wcześniej, przy innej okazji, przekonywał, że jego własne dzieci nigdy nie będą mądrzejsze niż sztuczna inteligencja oraz, że nie da się dziś wychowywać dzieci bez ChatGPT. Altman ewidentnie nie lubi dzieci. Może nawet wszystkich ludzi.

Wydaje się, że poglądy Altmana nie odbiegają jakoś strasznie od zwyczajnego mindsetu tech brosów oraz niektórych profesorów fizyki, opowiadających, że ludzie mózgi to (niechby i wydajne energetycznie), ale powolne interfejsy białkowe. Sam spotkałem się gdzieś w internecie z argumentem, że ludzkość rozwijała się setki tysiące lat, żeby ostatecznie wyprodukować samochody i nauczyć je autonomicznej jazdy, tymczasem AI może się teraz tego nauczyć w kilka miesięcy czy lat. Zostawmy jednak na boku takie interpretacje i użyjmy bardziej wartościowej perspektywy.

Wypowiedź Altmana i jej podstawy, czyli rozumienie człowieka jako zaawansowanej maszyny, jest znacznie starsze niż AI czy informatyka. Protoplastą takiego myślenia był XVIII-wieczny francuski filozof materialistyczny Julien Offray de La Mettrie. W 1747 roku wydał on dzieło L'Homme machine czyli Człowiek-maszyna lub Człowiek [jest] maszyną. Dzieło to, w tłumaczeniu Stefana Rudniańskiego, dostępne jest w portalu Wolne Lektury.

De La Mettrie pisał tak:

Ciało ludzkie jest maszyną, nakręcającą własne sprężyny; jest to żywy obraz ciągłego ruchu. Pokarm podtrzymuje obieg krwi, pobudzony przez ciepło. Bez pokarmu dusza słabnie, wpada w szał i wreszcie umiera znużona, podobnie jak świeca, płonąca chwilowo żywszym światłem, zanim zgaśnie. Nakarmcie jednak ciało, wlejcie do jego narządów ożywcze soki i mocne napoje — wówczas dusza, zaczerpnąwszy od nich dzielności, uzbroi się w dumną odwagę; tenże żołnierz, który uciekłby po wypiciu wody, popędzi wesoło przy dźwięku bębnów na spotkanie śmierci, nabrawszy srogości po pokrzepieniu się tęgo” (tłum. Stefan Rudniański)

A także:

Ponieważ jednak wszystkie zdolności duszy zależą w tak znacznym stopniu od swoistej organizacji mózgu i całego ciała, iż stanowią ją widocznie, mamy tu oto do czynienia z wielce oświeconą maszyną. Gdyby nawet bowiem jedynie człowiek otrzymał w udziale prawo naturalne, to czyż przestałby dlatego być maszyną? Posiadałby wówczas o kilka kółek i sprężyn więcej niż zwierzęta o najdoskonalszej budowie, mózg jego znajdowałby się zatem bliżej serca, otrzymując w ten sposób więcej krwi — cóż jeszcze mógłbym ponadto wiedzieć? Nieznane przyczyny stwarzałyby wówczas nieustannie owo czułe sumienie, dające się tak łatwo urazić, też same przyczyny wywoływałyby wyrzuty sumienia, nie bardziej obce materii, niż zdolność myślenia — tak, słowem, powstawałaby więc cała różnica między człowiekiem a zwierzęciem, którąśmy tu przypuścili. Czyżby więc organizacja mogła wszystko wyczerpująco objaśnić? Tak, i jeszcze raz tak. Ponieważ zdolność myślenia rozwija się widocznie wraz z narządami cielesnymi, czemuż ich materia, uzyskując z czasem zdolność czucia, nie miałaby być również wrażliwa na wyrzuty sumienia?

Pomimo 250 lat różnicy, słowa te brzmią zaskakująco podobnie do wypowiedzi Altmana. Czyżby Altman wzorował się na francuskich myślicielach z czasów Oświecenia? Trudno powiedzieć, ale niewykluczone, że gdyby chciał szukać argumentów za własną wizją człowieczeństwa, mógłby je tam znaleźć.

XVIII wiek był ciekawym momentem w historii myśli Zachodu. Zachłyśnięcie się materializmem, stawianie na piedestał rozumu i techniki - brzmi znajomo? To zestaw poglądów bardzo podobny do tych reprezentowanych dziś w środowisku technicznym - poglądów także zapowiadających rewolucję.

Interpretacje natury w duchu techniki i jej mechanizmów ułatwiał zauważalny przecież postęp techniczny. W 1739 roku francuski wynalazca Jacques de Vaucanson zadziwił Europę skonstruowaną przez siebie mechaniczną kaczką. Kaczka ta mogła nawet zjeść ziarno, przetrawić je a następnie wydalić. W rzeczywistości kacze odchody należało zawczasu umieścić w mechanizmie, który potem usuwał je z urządzenia. Kaczka Vaucanson działała więc trochę jak - również XVIII-wieczny - “mechaniczny Turek, automat do gry w szachy, który, jak wiemy, w rzeczywistości działał dzięki człowiekowi ukrytemu w mechanizmie.

enter image description here

W tym samym czasie szwajcarski zegarmistrz Pierre Jaquet-Droz konstruował misterne automaty - dziś byśmy je nazwali robotycznymi lalkami. Automaty te można było programować za pomocą skomplikowanego układu kół zębatych, aby za każdym razem wygrywały inne melodie czy pisały krótkie teksty.

Pisał natomiast De La Mettrie:

Nie mylę się zgoła, utrzymując, iż ciało ludzkie — to zegar, ale zegar ogromny, zbudowany tak kunsztownie i umiejętnie, że w razie zatrzymania się kółka sekundowego, kółko minutowe obraca się w dalszym ciągu; tak samo kółko kwadransowe wraz z innymi dokonywa wciąż swego obrotu, gdy tymczasem pierwsze przerywają swój bieg, skoro zardzewieją lub się zepsują z jakiejkolwiek przyczyny.

Zachwycając się konstrukcjami XVIII wieku, znacznie wyprzedzającymi swoją epokę, nie powinniśmy zapominać, że oświecenie miało również swoją “ślepą plamkę”: skłonność do instrumentalizacji, a niekiedy wręcz fetyszyzacji rozumu oraz do nadmiernego podporządkowywania natury ludzkiej kontroli. Przedstawiciele szkoły frankfurckiej, Theodor W. Adorno i Max Horkheimer argumentowali, że w oświeceniu tkwi paradoks: rozum, który miał wyzwalać człowieka, mógł przekształcić się w narzędzie dominacji. Nie twierdzili oni, że oświecenie “nieuchronnie” prowadzi do totalitaryzmu, ale że jego wypaczone, czysto instrumentalne przejawy mogły być podstawą dla nowoczesnych systemów zniewolenia XX wieku.

Warto mieć to na uwadze także dzisiaj, kiedy rozwijany jest projekt Ciemnego Oświecenia, który nieprzypadkowo reprezentują wpływowi ideolodzy AI i przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej, tacy jak Peter Thiel czy Elon Musk.

Inspiracją do napisania tekstu była prywatna korespondencja z historykiem AI dr Vassilisem Galanosem.

Źródła grafik: Sam Altman (rząd Japonii, CC BY-SA, Wikimedia Commons), de La Mettrie (Achille Ouvré, domena publiczna, Wikimedia Commons), automaty Pierre’a Jaqueta-Droza (Maciej Czepiel, CC BY-SA, Wikimedia Commons [1], [2])

Autor: jacekmanko

🤗
Jeśli ten wpis okazał się dla Ciebie wartościowy, możesz dorzucić się do wsparcia bloga. Postaw wirtualną kawę na Suppi.pl albo zostań patronem na Patronite.

Wpis opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa - Na tych samych warunkach.